czwartek, 19 stycznia 2017

So I can say GoodBye

"Gdybyśmy po prostu mogli położyć się i obudzić w
Powolnym miasteczku"

 "Dzisiaj chcę uciec bo rzeczy dzieją się
teraz za szybko"  


***********************************************************************************
-Jak długo? 
-Pół roku..- Odpowiedziała cicho kobieta ubrana na czarno, trzymając czyjąś dłoń. 
Pomieszczenie było tak białe i sterylne jak nigdzie indziej, wszystko było uporządkowane i na swoim miejscu. Nad nim wił się labirynt wężyków kroplówek, a po sali zazwyczaj z echem roznosił się jedynie dźwięk szpitalnej aparatury.
-Laura wiesz.. - Drobna blondynka ułożyła na małej, białej szafce tuż obok łóżka bukiet czerwonych róż
-Gdyby mógł po prostu się obudzić i być ze mną - Kobieta ubrana na czarno podniosła się i nachyliła nad chłopakiem leżącym na łóżku szpitalnym, który okryty był grubą, białą pościelą. Laura lekko ucałowała chłopaka w czoło - Musisz do mnie wrócić - wyszeptała.

********************************************
"Musisz iść w tę stronę, wiesz że nigdy Cię nie zostawię" 
Noce nie przestawały być ciężkie, kolejna dawka proszków, szklanka wody, zaraz po tym następna tabletka. Nic, ciągle nie potrafił nawet na chwilę zamknąć oczu by nie słyszeć czegoś co dręczyło jego głowę i nie pozwalało spać.

 Miasteczko jest tak ciche, czasami wydawało się, że jest całkiem uśpione. W mieście w którym mieszkał do tej pory okres wakacji był okresem ciągłych imprez a miasto wydawało się nigdy nie spać. Tętniło życiem, a nawet o tak późnej godzinie można było spotkać wielu ludzi na ulicy, dla niektórych godzina czwarta nad ranem była godziną w której życie po za pracą dopiero się zaczynało. Jednak tutaj było spokojnie, czasem zbyt spokojnie, można było usłyszeć to, czego nigdy wcześniej nie słyszeliśmy 

-Znowu tu?- Głos który Felix znał wytrącił go z zamyślań, wyglądało na to, że wbrew temu co zamierzał po raz kolejny poszedł w to samo miejsce  w którym spotkał tą samą dziewczynę która w ręku trzymała papierosa - Jeszcze pomyśle że specjalnie tu przychodzisz - roześmiała podsuwając odpalonego papierosa do swojej twarzy 
-Tak jakoś - odpowiedział krótko, a zaraz po tym przekroczył tabliczkę, która zabraniała wstępu na most
Dziewczyna wzruszając ramionami dotrzymała mu kroku 

Stali tak w ciszy wsłuchując się w śpiew cykad i przyglądając się gwiazdą w odbiciu ciemnej rzeki
Cisza ogarniała powoli wszystko, nawet cykady, a także ich. Zdawała się pochłaniać całe na pozór śpiące miasteczko. Wydawało się, że nie ma nic po za nią i nie możliwym jest aby w jakikolwiek sposób zaczynać z nią walczyć. Słowa cichły, a myśli skupiały się jedynie na ciszy.

-Więc chodzisz jeszcze do szkoły?- Zapytała dziewczyna wyrzucając wypalonego papierosa, nie chcąc by cisza wygrała 
-Po wakacjach - Felix odpowiedział krótko 
-Wyglądasz na zmęczonego, może zamiast się włóczyć powinieneś pójść spać?- Jednak chłopak nic nie odpowiedział, podniósł jedynie głowię by przez chwilę spojrzeć w niebo by pozwolić swoim myślom się uspokoić

-Zawsze jest tu tak cicho?- Zapytał tym razem by przerwać ciszę
-Tak,jest w końcu noc- Alice zdziwiła się na to pytanie i delikatnie zmarszczyła brwi 
-W innych miejscach nawet o tej porze jest głośno 
-Więc nie jesteś stąd?
-Nie, przyjechałem tu się uczyć- Chłopak oparł głowę o barierkę i zrozumiał że tylko wtedy kiedy słyszy głos kogoś innego jest w stanie odpocząć od dręczących go myśli
-Więc witaj w naszym "powolnym miasteczku"-Dziewczyna rozłożyła ręce i uśmiechnęła się szeroko.

*****************************
"Dzisiaj chcę uciec bo rzeczy dzieją się teraz
Za szybko" 

sobota, 14 stycznia 2017

Won't you say goodbye

                                 "Czasami umieramy, a czasem odchodzimy daleko"
"Jeśli nie będzie mnie tu i będę daleko, nie bój się.."

- Nie zbyt cicho tu? - Powiedział stłumionym głosem chłopak o jasnej cerze i oczach koloru nieba przykładając kciuk do swoich ust.
- Jest spokojnie- Odpowiedziała stojąca na przeciwko dziewczyna wpatrując się w otwarte okno.
-Nie za bardzo? - Kosmyki włosów chłopaka lekko opadały na jego powieki kiedy ten delikatnie zmrużył oczy - Nic nie słyszę.
- Może powinno Cię to cieszyć, Felix?
- Nie wiem..

********************************************************************
 Przyspieszone tętno, strach, żal i wszystkie najgorsze uczucia wepchnięte do jednego pudełka biegły wraz z nimi przez korytarze które wydawały się nie mieć końca. Sala numer 4 przygotowana do operacji, właściwie czego?
- Ile już to trwa - Kobieta ubrana w czarny długi płaszcz schowała twarz w swoje przemarznięte, sine dłonie, łzy na jej policzkach zdawały się zamarzać pod wpływem ich zimna - Gdzie jest Felix?! - Krzyknęła głośno zrywając się z krzesła, na którym siedziała obok sali numer 4.
- Uspokój się i usiądź- Powiedział spokojnie, zrezygnowany mężczyzna czekający już szóstą godzinę na szpitalnym korytarzy wraz z matką Felixa. Kobieta posłusznie usiadła obok niego i podała mu zmarzniętą dłoń całą mokrą od łez, jednak nie czekała długo, szklane drzwi otworzyły się, a przez nie wyszedł mężczyzna ubrany na biało, kobieta wraz ze swoim mężem podnieśli się momentalnie.
- I co z nim?- zapytała spanikowana kobieta
- Żyje, na razie jest jeszcze pod narkozą, jednak jutro powinien się już wybudzić - ubrany na biało mężczyzna zaczął iść przez pusty, długi korytarz.

**********************************************************
       "Minęło już tyle czasu Felix, chce żebyś tu był" dlaczego ten cholerny głos torturował jego myśli? Chłopak chciałby w końcu zasnąć, jednak głos który nie chciał przenieść się do snów kogoś innego z dnia na dzień był coraz bardziej donośny, na domiar złego Felix miał problem z zasypianiem w nowych miejscach, w końcu od jego wyprowadzki z rodzinnego domu minął dopiero tydzień.
 Pójście spać było dla niego codziennym rytuałem, garść proszków, szklanka wody i modlitwa o to by tej nocy udało mu się spokojnie zasnąć, jednak mimo wszystko nie potrafił spać. Chłopak nie potrafił zasnąć zwłaszcza dziś, chciał zrozumieć dlaczego ktoś chce by za nim poszedł i kim ten ktoś właściwie jest, dlaczego nie odejdzie torturować kogoś innego, dlaczego nie odejdzie, dlaczego po prostu się z nim nie pożegna?
 Na dworze nie było już zbyt ciepło jednak nie było to istotne tylko podczas spacerów chłopak nie słyszał dziwnego nawoływania. Ulice miasta późną nocą nie były już tak zatłoczone, było cicho, zbyt cicho, a jednocześnie można było usłyszeć dużo więcej niż zazwyczaj. Chłopak lubił to miejsce, było jednocześnie tętniące życiem, ale miało też swoje drugie oblicze, nocą było spokojne i piękniejsze niż cokolwiek innego, kręte uliczki które przypominały mu jego pokręcony umysł prowadziły go codziennie w inne miejsca, dziś jednak postanowił odwiedzić miejsce które spodobało się mu tutaj najbardziej.
 Długi, stary, stalowy most który mijał codziennie w drodze do szkoły, nie przejezdny dla samochodów i nie dostępny dla ludzi,głęboko pod nim rzeka która nocą skrywała jeszcze więcej tajemnic. Bez wahania Felix przekroczył tabliczkę z napisem "wstęp wzbroniony" i wszedł na most.

  W mroku wydawało się, że rzeka jest głębsza niż w rzeczywistości aż miło było na nią patrzeć i zastanawiać się co może kryć jej dno. Chłopak spoglądał w dół opierając głowę o metalową barierkę.
- Musisz być niezłym świrem żeby tu przychodzić - Nieznany głos pojawił się znikąd i wyrwał go z rozmyślań, chłopak odwrócił się w stronę z której dobiegał głos.
Jego oczom ukazała się dziewczyna ubrana w bluzę z kapturem na głowie, trzymająca dłonie w kieszeni.
-Ty też tu jesteś więc chyba nie jestem świrem- Na te słowa dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie wyjmując papierosa z kieszeni i odwracając się w stronę barierki.
-Spokojnie, każdy z nas jest trochę dziwny. - Feliks przyglądał się jej odpalającej papierosa i spoglądającej w dół ku rzece.
- Nie wiem..
- Nigdy nie spotkałeś nikogo kto ukrywałby się za drzwiami, nie miał romantycznych wyobrażeń, kto po zapukaniu do jego drzwi ucieka? - Dziewczyna zaciągnęła się.
- Nie jestem pewnien
-Więc to Ty jesteś taką osobą, tak w ogóle - dziewczyna odwróciła się w stronę Felix'a i wyciągnęła do niego rękę- Alice jestem - Chłopak zmieszał się, ale po chwili uścisnął jej dłoń.
- Felix - zarzucił krótko, a Alice rzuciła papierosa na ziemie
- Więc witaj w klubie świrów Felix
******************************
"Mógłbym pokazać Ci świat jeśli tylko byś do mnie wrócił" cholerny głos krążył po jego głowie przeszywając jego myśli. Dlaczego po prostu nie pozwolą mu odejść.